26.1.15

beetlejuice, beetlejuice...

A jednak nie umarłem.

Po prostu tak długo zajęło mi zebranie dostatecznej ilości materiału. Ostatnie pół roku spędziłem w małym, zabytkowym, bardzo czystym i do bólu nudnym miasteczku - Salisbury. Przykłady Krzyku Murów można policzyć na palcach jednej ręki zawodowego stolarza i nie są najwyższych lotów. Oto one (tak, to WSZYSTKIE znalezione przez pół roku):



Potrzebna mi była wyprawa z powrotem do Łodzi, żebym znalazł coś porządnego. I oczywiście zasilanie materiałami od Mriji (dziękuję, kochanie:) )

Ktoś się zapatrzył na Rogera Ballena. Ale mówimy mu zdecydowane TAK.


To z Warszawy. Temu nie mówimy TAK - tramwaje są duże, czerwonożółte i należy o nie dbać i regularnie karmić, bo się płoszą i uciekają na Madagaskar.

Eye am the I - po raz kolejny.



Pozdrawiamy VlepkęADay z dalekiej Anglii.



I pamiętajcie - J-23 znów nadaje i wysyła gołębie. Angielskie, rzecz jasna - http://angielskiegolebie.tumblr.com/

5.7.14

OGŁOSZENIE: PRZEPROWADZKA

W pogoni za lepszym jutrem, pracą i tym podobnymi rzeczami przeprowadziłem się na Wyspy Brytyjskie. Ten prosty fakt, w połączeniu z moim brakiem zgody na politykę prywatności Google, do którego Blogspot należy, powoduje, że z dniem dzisiejszym zawieszam dalszą działalność Krzyku Murów w obecnej formie.

Blog będzie wisiał dalej [ku pamięci przyszłych pokoleń, hehe] ale bez dodawania nowych postów. Osoby, zainteresowane tym, co dzieje się ze mną, zapraszam pod nowy adres:

http://angielskiegolebie.tumblr.com

Tematyka cokolwiek inna, ale jeśli tylko znajdę coś ciekawego na brytyjskich murach, nie omieszkam wrzucić.

Dziękuję wszystkim oglądającym za 17 i pół tysiąca odwiedzin, które ten blog zebrał przez cały czas swojego istnienia. Mam nadzieję, że zechcecie śledzić dalej moje poczynania :)

I pamiętajcie - angielskie gołębie nie latają po lewej stronie.