Jedną z rzeczy, którę lubię w moim mieście jest spontaniczność artystów. Kto inny gdzie indziej wpadłby na umieszczenie wielkich, mechatych hub z pianki na rozsypującej się ścianie kamienicy w centrum?
Nie rozumiem. Autor w okresie dojrzewania tak zbrzydł, że jedyną okazją do seksu stały się dla niego prostytutki? Albo może czerpie z tego zyski? Wszystko jedno. Ja tu się rozpisuję, a wystarczyło tak, jak na ścianie...